|
środa, 02 maja 2012
29-30.IV.2012 - Igła przy księżycowym blasku
Znów jestem na działce u rodziców. Trafiła się wspaniała pogoda, czyste niebo, szkoda jedynie, że Księżyc jest już w pierwszej kwadrze. Mam zamiar popolować dziś na dość znany i bardzo efektowny obiekt, czyli galaktykę NGC4565, z racji swojego kształtu zwaną Igłą. Jest to galaktyka spiralna, odległa o ok. 30 milionów lat świetlnych. Widać ją dokładnie w płaszczyźnie jej dysku, stąd ten charakterystyczny kształt, dodatkowo przecięty pasem ciemnej materii. Obiekt znajduje się w bardzo bogatym w galaktyki obszarze nieba - gwiazdozbiorze Warkocza Bereniki, będącym niejako "przedłużeniem" supergromady w Pannie. Ustawiam montaż, dokręcam Rubinara 300 mm. Ciężko w nim ustawić dobrą ostrość, ale dziś mam wybitnie ułatwione zadanie. Jest Księżyc, a na nim nie trzeba długich naświetlań, aby dojść metodą prób i błędów do dobrej ostrości. Kilka minut i już mam, lepiej nie dam rady bez wspomagaczy w rodzaju maski Bathinova. Za to obiektyw ma światło 4,5 i co najważniejsze nie daje aberracji chromatycznej. Do fotografii w dość szerokim polu - jak znalazł. System GoTo montażu znajduje obiekt błyskawicznie, jedno kontrolne zdjęcie... minimalna korekta położenia i zaczynam robić ujęcia. Spokojnie ciągnę czasy rzędu 5 minut, powyżej klatki zaczynają się już mocno zaświetlać. 6 minut jest górną granicą czasu "wypalania", ponadto w tym czasie już pojawia się minimalny dryf. Ale i tak jak na ustawienie montażu za pomocą lunetki biegunowej, to dziś idzie mi znakomicie. Zbieram tyle materiału, aż wyczerpuje się bateria w aparacie, kilka klatek muszę wyrzucić ze względu na poruszenie... ewidentnie wywołane jakimś moim tupnięciem. Montaż stoi na trawie, nie jest całkowicie odizolowany od drgań. Łącznie mam 13 klatek. Już coś. Kolejnego dnia zbieram materiał dalej. Ale tym razem walczę z ustawieniem montażu. 3-minutowa ekspozycja - pięknie, nieporuszona. Przy 5-minutowej - dryf. Jednak udaje mi się w końcu zebrać kilka klatek 3-minutowych i ustawić montaż tak, aby zebrać i nieporuszone 5-minutowe. Łącznie mam prawie 2 godziny materiału, przy czym ten z dzisiejszej nocy jest gorszy, Księżyc był raz że jaśniejszy, a dwa że bliżej. Jeszcze trzeba pozbierać darki i biasy. Flata zrobię sztucznego. Galaktyka wychodzi ładnie, to moje pierwsze jej zdjęcie. Oczywiście 300 mm ogniskowej nie pozwala na super odwzorowanie, a montaż bez guidera i obiektyw bez maski jednak nie tworzą superostrych obrazów.
Ponadto, montuję teleskop 102/500 i obserwuję kilka obiektów korzystając z dobrodziejstw GoTo. Jednak noc jest za jasna a apertura zbyt mała... obrazy średnio mi się podobają. No cóż, to mały teleskop, dobrze się spisuje tylko w super ciemnych warunkach.
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
8.IV.2012 - chwila fotografii pod ciemniejszym niebem
Tegoroczną Wielkanoc spędzam z dala od rodziny, zaszywszy się w domu na działce moich rodziców. Zimno strasznie, pochmurno... a ja wziąłem i montaż paralaktyczny, i dużą Syntę. Oj boję się że wszystko się tylko przejechało tam i z powrotem. A jednak... w niedzielę po południu wyraźnie się wypogadza, niebo bez ani jednej chmurki. Czasu mam niezbyt wiele, bo ciemno robi się na dobre ok 21, a ok. północy wschodzi już Księżyc tuż po pełni. Co gorsza, najpierw walczę nieco z Rubinarem. Obiektyw sam w sobie jest bardzo dobry, ale bardzo trudno ustawić w nim idealna ostrość. Tracę na to sporo czasu, bateria w aparacie traci sporo energii... w końcu ze złością go odkręcam, montuję stałkę 200 mm i kieruję montaż na gromadę Panny, dokładniej na galaktyki M84 i M86. Upewniam się, że są w polu widzenia i zaczynam zbieranie materiału. Pierwsze klatki są poprawne, potem... coraz bardziej zaświetlone, niestety Księżyc już wschodzi. Ilość widocznych gołym okiem gwiazd szybko maleje, bateria w aparacie pada... koniec zabawy w fotografię. Klatek zaledwie kilka, żałuję że bawiłem się z Rubinarem zamiast od razu robić stałką 200 mm. Wyjąłbym z tego cokolwiek więcej. Będę musiał dozbierać materiału.
Widać tzw. Łańcuch Makariana, tworzony przez kilkanaście galaktyk, w tym dwie największe, eliptyczne M84 i M86 (na dole z prawej). Widać również potężną galaktykę M87 (na dole z lewej) i również sporą M90 na górze z lewej. W przypadku galaktyk eliptycznych widać głównie ich jądra a nie całe halo gwiazdowe, które zlewa się z tłem i wymaga znacznie dłuższej ekspozycji i lepszych warunków aby się ładnie od niego odcinało. Na zdjęciu, które oryginalnie było sporo szersze załapało się jeszcze kilkanaście galaktyk, w tym kilka EM-ek. W międzyczasie, gdy jest jeszcze ciemno, zerkam przez Syntę (trzeba ją było dziś porządnie skolimować, dostała w kość na nierównych wiejskich drogach). Mars oślepia, ale wyraźnie widzę w obie czapy polarne, zarysy kontynentów... detal lepszy niż w MAK-u 127, choć obraz ucieka. No i spojrzenia na obiekty DS: Triplet Lwa - ładnie, ostro widoczne galaktyki, nie spodziewałem się że będą aż tak wyraźne M95 i M96 - słabiej widoczne, ale też bez problemów. Supernowa w M95 zauważalna bez większego wysiłku! To pierwsza supernowa, którą obserwuję wizualnie! M51 - poezja smaku! Wyraźny zarys ramion spiralnych M101 - tu o dziwo bardzo słabo zauważalne jądro i tyle... obiekt rozległy, trudniejszy do wychwycenia Supergromada Panny - widzę ileś mgiełek, ciężko mi nawet powiedzieć które, bo cały ten obszar nieba jest naszpikowany galaktykami. Nie mam dokładnych mapek, więc zerkam sobie tylko dla przyjemności Na koniec - Saturn. Poezja! Piękne pierścienie, księżyce, przerwa Cassiniego. Jednak 10" lustro daje piękny detal! 3.IV.2012 - Wenus na tle Plejad
Wczoraj i dziś ma miejsce dość rzadkie i nietypowe zjawisko. Wenus przechodzi przez najjaśniejszą i najbardziej znaną gromadą otwartą nieba, czyli przez Plejady. Co prawda nie zakrywa żadnej z jasnych gwiazd, ale i tak wygląda wraz z nimi bardzo efektownie. Mimo utrzymującego się zachmurzenia, zabieram do pracy aparat, Rubinara 300 i statyw. Zobaczymy co będzie. I ok. 23.30... niebo pogodne, więc ustawiam całość i robię 10 klatek. Śmiesznie się czuję stackując klatki po 1 sekundzie i odejmując darki, ale daje to w efekcie zmniejszenie szumu tła, więc taki efekt o jaki chodziło. Zdjęcie pamiątkowe, ale uwieczniam to ciekawe wydarzenie.
wtorek, 27 marca 2012
26.III.2012 - Mars i podsumowanie moich supernowych
Dzisiejszego wieczora filmuję Marsa za pomocą MAK-a 127. W powietrzu zalega widoczna mgła, nie spodziewam się jakiś spektakularnych efektów. Ale dość szybko mgła się przerzedza, z minuty na minutę widoczność się poprawia. Kręcę tylko dwa filmy po ok. 1100 klatek, Mars wychodzi całkiem nieźle. Obróbka uwidacznia wiele szczegółów jego nadal dużej tarczy.
Z dotychczasowych zdjęć Marsa wybrałem kilkanaście, na których są widoczne coraz to inne fragmenty jego powierzchni. Pokusiłem się o małą animację, symulującą obrót Czerwonej Planety. Niestety nie był to materiał zbierany w ciągu jednej nocy, więc zdjęcia różnią się jakością i szczegółowością (niektóre musiały być przeskalowane). Tym niemniej jest to pewien pogląd na sytuację.
Ponadto postanowiłem zrobić małe porównanie supernowych, które udało mi się zarejestrować w ciągu roku. Przyznam, że to szczęśliwy zbieg okoliczności. W przeciętnej galaktyce supernowa pojawia się raz na kilkadziesiąt-kilkaset lat, więc pojawienie się w ciągu kilku miesięcy aż trzech, w łatwych do obserwacji i niezbyt odległych galaktykach jest swoistym fenomenem. Może rzeczywiście zbliża się koniec świata... Tak naprawdę raczej nie grozi nam supernowa typu II, bo najbliższą realną kandydatką jest Betelgeza, odległa o ponad 400 lat świetlnych. Mogła by spowodować spore zagrożenie i obciążenie genetyczne, ale raczej jej wybuch nie miałby dewastujących skutków dla naszej planety. Istnieje inne zagrożenie - supernowa typu Ia, której progenitorem jest ciasny układ podwójny, składający się z masywnego białego karła i niewyróżniającej się niczym szczególnym gwiazdy. Możemy nie zauważyć takiego układu, który może być całkiem niedaleko od nas. Dowiemy się o nim dopiero w momencie eksplozji, a ściślej w momencie gdy dotrą do nas pierwsze neutrina, światło i promieniowanie gamma z wybuchu. Ale wtedy może być już za późno i intensywny strumień promieniowania zniszczy ziemską atmosferę i życie na naszej planecie. Oczywiście to czarny scenariusz, układ taki może leżeć np. 1000 lat świetlnych od nas i taka eksplozja, choć spowoduje zanik pełnej nocy na kilka tygodni, będzie niezwykle spektakularnym zjawiskiem, a ponadto da niezwykłą szansę na dokładne badania naukowe.
Supernową SN2011dh fotografowałem za pomocą 300 mm obiektywu, ale dla porównania zmniejszyłem obraz galaktyki M51 tak, by odpowiadała rozmiarami kątowymi galaktykom M101 i M95 fotografowanym obiektywem 200 mm. Żadnej z tych supernowych nie obserwowałem wizualnie, choć SN2011fe była dostępna nawet przez większe lornetki. Mam nadzieję, że takie zjawiska będą się pojawiać i ze będę miał szczęście obserwować na własne oczy supernową w naszej Galaktyce. Oczywiście z bezpiecznej odległości... ale nie obrażę się jak osiągnie z -10 mag, co uczyni ją widoczną bez żadnego problemu w dzień.
niedziela, 25 marca 2012
24.III.2012 - kolejna supernowa
Dosłownie przed kilkoma dniami zelektryzowała mnie wiadomość, ze w galaktyce M95 pojawiła się supernowa. Z początku w ogóle nie było potwierdzenia czy nie jest to rozbłysk jakiejś gwiazdy zmiennej, która znajduje się w naszej Galaktyce, a tylko przypadkiem znalazła się na jednej lini z M95. Wkrótce jednak gwiazda została sklasyfikowana jako supernowa typu II, czyli podobnie jak zeszłoroczna SN2011dh z galaktyki M51 jest efektem śmierci i kolapsu grawitacyjnego masywnej gwiazdy. Aktualnie ma jasność ok 13,5 mag (przy całkowitej jasności galaktyki M95 wynoszącej 9,7 mag), więc biorąc pod uwagę, że jest to początek zjawiska, jej jasność jeszcze wzrośnie. Supernowa otrzymała oznaczenie SN2012aw i jak na razie wizualnie jest dostępna przez większe teleskopy (od 10" wzwyż). Odnalezienie ułatwia z pewnością znajdujący się tuż obok Mars, choć samym obserwacjom tak słabego obiektu jego blask raczej nie służy. Mając możliwość jednodniowego wyjazdu pod ciemniejsze niebo, postanawiam wykorzystać wyśmienitą pogodę i bezksiężycową noc na fotografowanie tego nietrwałego zjawiska. Nie zabieram ze sobą Synty, zajmuje mi cały bagażnik w samochodzie, będę miał jeszcze na nią czas. Biorę ze sobą tylko HEQ-5, Nikona i obiektywy. Na miejscu uderza mnie wspaniałe, wygwieżdżone niebo. Poświęcam chwilę na kalibrację montażu, ustawiam go najlepiej jak mogę na gwiazdę Polarną. Fotografowany obiekt znajduje się w okolicy ekliptyki, każdy błąd w ustawieniu montażu na oś ziemską będzie tu się silnie uwidaczniał na fotografii. Nie mam jeszcze opanowanej metody dryfu, nie wspominając już o guidingu. Mogę polegać tylko na lunetce biegunowej i danych z pilota SynScan. Używam dziś obiektywu 200 mm. Trochę zastanawiam się czy nie jest błędem tak krótka ogniskowa, mam wszak ze sobą również 300 mm, ale tak naprawdę to "pierwsze światło" z nowego montażu, muszę go poznać i nie jestem pewien jego precyzji. Krótsza ogniskowa i jaśniejszy obiektyw, a także prostsze ostrzenie oznaczają możliwość uzyskania dłuższych czasów naświetlania i zebranie większej ilości klatek, a to z pewnością przełoży się na efekt końcowy. 5-minutowa ekspozycja: gwiazdki troszkę "pojechane", 4-minutowa: już lepiej, ale na jednej klatce jest dobrze, a na drugiej gorzej. Dopiero 3 minutowe dają 100% dobrych, nieporuszonych zdjęć. Kilka robię z przesłoną 5,6, resztę z przesłoną 4, wszak to jednak sporo światła więcej, choć materiał traci na ostrości. Zbieram 20 klatek, gwiazdozbiór Lwa powoli chyli się ku zachodowi. Bateria w aparacie wyczerpuje się, pora kończyć. Później dodaję jeszcze dark frames. Obróbka materiału ukazuje jednak duży szum i nierównomierne zaświetlenie kadru (Mars jednak daje się tu we znaki). Widać kilka różnych galaktyk, nie tylko grupę Lew I, choć dla mnie najważniejsza jest oczywiście M95 wraz z SN2012aw. Supernową widać bez większych problemów.
SN2012aw to jasny obiekt powyżej i lekko na lewo od jądra galaktyki M95. To już trzecia supernowa, którą miałem okazję uwiecznić! Szersze ujęcie, wraz z Marsem i innymi galaktykami można zobaczyć w . Ponadto znalazłem w sieci animację pokazującą pojawienie się supernowej, którą można zobaczyć tu . Zyskałem też cenne doświadczenie - precyzyjny i stabilny montaż tak czy siak musi być ustawiony lepiej niż samą lunetką biegunową. Minimum metodą dryfu, choć tak naprawdę powinien być guidowany nawet dla 200 mm ogniskowej jeśli chcemy osiągać czasy rzędu 5-10 minut. Co prawda gdy zrobiłem "eksperymentalne" zdjęcie galaktyki M51, to wyszła zupełnie nieporuszona przy 5-minutowej ekspozycji, ale należy wziąć pod uwagę, że to obiekt położony w miarę blisko bieguna niebieskiego. M95 leży w pobliżu ekliptyki i błędne ustawienie montażu silniej się tu uwidacznia.
poniedziałek, 19 marca 2012
18.III.2012 - kolejny Mars
Dziś kolejny wieczór astrofotograficzny z Marsem. Tym razem z wykorzystaniem montażu HEQ-5. No cóż, jakość inna... celuję w planetę za pomocą pilota, bez żadnego wysiłku łapię ją w pole widzenia teleskopu, całość prawie w ogóle nie drży. Ale planeta ucieka bardzo szybko... co jest? Aha, okazuje się że nie włączyłem trackingu w pilocie. Jednak EQ3-2 był nieco mniej skomplikowany, raptem jeden przełącznik ON/OFF i drugi N/S. Po włączeniu prowadzenia planeta prawie nieruchomieje, dryf spowodowany jest ustawieniem Polarnej "na oko".
Na Marsie nadal widoczna masa szczegółów, jeszcze będzie się nim można przez kilka tygodni cieszyć.
niedziela, 18 marca 2012
17.III.2012 - nowy montaż
Trochę nosiłem się z tą decyzją, ale wreszcie ją podjąłem. Mój sprzęt wzbogacił się o montaż paralaktyczny HEQ-5 Pro SynScan. Nie jest to największy i najbardziej dokładny z montaży SkyWatchera, ale jest to pomniejszona wersja EQ-6, z możliwością guidingu, GOTO, jak na moje potrzeby i posiadany sprzęt aż za dobra. Wierzę, że pozwoli mi na sięgnięcie o wiele głębiej w świat fotografii obiektów DS niż EQ3-2. To po prostu dwie klasy wyżej, żadnego porównania. Głowica jest co najmniej dwa razy większa niż poprzednia, bardzo solidnie wykonana, całkowicie zabudowana i skomputeryzowana. Zawiera podświetlaną lunetkę biegunową, pręt przeciwwagi chowany w korpusie (bardzo praktyczne rozwiązanie), jest bardzo sztywna i stabilna. Po podłączeniu do zasilania pierwsze próby robię w domu, ale samo kręcenie pustym montażem mnie nie zadowala. Montuję refraktor 102/500, wystawiam całość na balkon, ustawiam tylko pobieżnie na Polarną (której z balkonu nie widać) i ustawiam align na 2 gwiazdy, wybierając Arktura i Denebolę. Silniczki chodzą płynnie i cicho, właściwie niesłyszalnie. Tylko przy dużej prędkości robią niewielki hałas w momencie ruszania. Po wycentrowaniu na dwie gwiazdy wybieram z listy Spicę, wciskam "find object", bzzzzz.... i Spica w samym środku pola widzenia! Wybieram Saturna - tak samo. Wybieram M53 - też w zasadzie sam środek pola widzenia. GOTO nawet przy pobieżnym ustawieniu działa bez zarzutów. To tyle na dziś, obserwacje Marsa i astrofotografia poczekają na inny dzień.
A tak wygląda zestaw "testowy". Już cieszę się na samą myśl o drzemiących w montażu możliwościach! Ale trzeba będzie zdobyć też mnóstwo nowej wiedzy.
piątek, 16 marca 2012
11 i 14.III.2012 - Mars i Saturn
Dwa kolejne dni obserwacyjne i dwie sesje astrofotograficzne. zarówno 11 jak i 14.III próbuję ustrzelić Olympus Mons będący na samym środku tarczy Marsa. Jednak nie jestem w stanie otrzymać satysfakcjonującego wyniku. Jak bym nie kombinował z ustawieniami, nie udaje się wyciągnąć obrazu tego największego w Układzie Słonecznym wulkanu. A ta półkula Marsa nic ciekawego niestety nie oferuje - jednolita, pomarańczowo-żółta powierzchnia. No trudno.
Za to Saturn wychodzi naprawdę dobrze! Widać wyraźną przerwę Cassiniego w pierścieniach a także pasy na tarczy. Wreszcie jakieś udane zdjęcie Saturna!
czwartek, 08 marca 2012
8.III.2012 - Kolejne spotkanie z Marsem i Olimpem
Dziś jest szansa na upolowanie marsjańskiego Olimpu. W momencie górowania planety ku Ziemi zwrócona jest wyżyna Tharsis, Amazonis Planitia i Elysium Planitia. Blisko skraju planety powinien być widoczny Olympus Mons. Niestety nie mam możliwości fotografować wcześniej niż tuż po północy, ale dzięki temu mam zapewniony dobry seeing. Nakręcenie kilku filmików po ok. 800 klatek i obróbka uwiadacznia dośc wyraźne przejaśnienie w rejonie w którym powinien być Olympus Mons. I przejaśnienie to jest niezależne od filmiku z którego tworzę obraz. A więc jest!
Ponadto obserwuję Marsa i Saturna przez moją 10-calową Syntę. Obraz Marsa nieco pływa i nawet z filtrem na tej półkuli ciężko zaobserwować cokolwiek poza czapą polarną. Przynajmniej okular 8 mm nic więcej nie pokazuje. Jeśli chodzi o Saturna, to obraz powala. Ostre jak brzytwa pierścienie, pięknie widoczna przerwa Cassiniego. Co ciekawe wykonuję w miarę udane zdjęcie z MAK-a, ale mimo to znacznie ustępuje ono Marsowi. A jeśli chodzi o obserwację wizualną jest odwrotnie... Obserwacja Syntą jednak nie należy do najprzyjemniejszych, wiatr rzuca mi teleskopem i nie jestem w stanie wyłowić drobnych szczegółów. To świetny teleskop, ale na łagodniejsze warunki. Albo na mniejsze powiększenie i obiekty DS. A gdy na koniec patrzę na Księżyc w pełni, to mimo zastosowania filtra, po chwili jestem niemal całkowicie oślepiony...
wtorek, 06 marca 2012
6.III.2012 - Największe zbliżenie Marsa do Ziemi
Dziś wieczorem przychodzą chmury. Bez większego przekonania chłodzę teleskop, ale już po północy niebo się oczyszcza. Ustawiam montaż, zakładam tubę, przypinam kamerkę... dziwne, ale nie widzę żadnego obrazu na ekranie. Co jest? Szukacz był ustawiony bardzo precyzyjnie, a nie rozregulowuje się od byle czego. Ostrość też nie była zmieniana. Ale zaczynam kręcić fokuserem... nic. Niech to, musiałem przestawić szukacz, teraz jego ponowne ustawienie zajmie mi dużo czasu, a Mars tym czasem schowa się już za krawędzią balkonu... nagle olśnienie! Nie zdjąłem pokrywy z teleskopu... chyba muszę być zmęczony, zdarzyło mi się to pierwszy raz w życiu. Oczywiście teraz Marsa widać od razu. Obraz jest o wiele stabilniejszy niż dwa dni temu, powietrze jest praktycznie nieruchome, choć na balkonie wyraźnie odczuwam wiatr, a chmurki dość szybko zasuwają. Seeing to jednak nieprzewidywalna rzecz. Kręcę kilka filmików po 400-600 klatek. Na koniec patrzę jeszcze na Saturna, ale nie jestem w stanie złapać na tyle dobrej ostrości aby nakręcić dobry film. Nie wiem czemu, ale podejmowane od kilku dni próby kończą się niepowodzeniami, mimo że Saturn jest jednak dość wysoko. Nieważne... najważniejsze że Mars ustrzelony!
Obraz jest ostry i wyraźny jak na 127 mm apertury. Widać obie czapy polarne, Utopia Planitia, Elysium Planitia, Erebus Montes, Syrtis Major, Hesperia Planum, Promethei Terra, Terra Cimmeria i inne... natomiast szczytu Elysium Mons nie widać, mimo że ten ogromny wulkan tarczowy (16 km wysokości ponad powierzchnię Marsa, 240 km średnicy) znajduje się niemal w samym środku tarczki planety. No cóż... nie ta apertura, a Mars jest jednak dość daleko. Daleko, a mimo to to największe jego zbliżenie w czasie tegorocznej opozycji. Odległość wynosi właśnie 100,78 mln km (0,67 AU), jasność planety -1,2 mag, wielkość tarczki dokładnie 13,89". W momencie filmowania, o godzinie 00:35 znajduje się 47 stopni nad horyzontem. Ech... mieć całą noc i nieograniczony widok na niebo. Mógłbym nagrać wiele filmów o różnych godzinach i zrobić animację obrotu planety. |
Archiwum
Zakładki:
Galeria
Kilka słów o blogu
Porady praktyczne
Strony które polecam
|