RSS
sobota, 21 lipca 2012
14.VII.2012 - rocznica zburzenia Bastylii pod ciemnym (choć nie do końca) niebem

Znów jeden dzień pobytu w "siedlisku" moich Rodziców. To dzień pechowy jeśli chodzi o pogodę. W Polsce szaleją tragiczne w skutkach tornada, sami jadąc wjeżdżamy w taki front szkwałowy, że ciężko jechać szybciej niż 40 km/h... wieczorem natomiast przychodzi wypogodzenie i zupełnie czyste niebo. Co z tego, skoro mamy połowę lipca. Nocy w astronomicznym znaczeniu tego słowa praktycznie nie ma... Ciemno, choć nie do końca, robi się na 2, góra 3 godziny, północny horyzont rozjarza cały czas płytko ukryte pod nim Słońce. Tym niemniej, ok. północy jest wystarczająco ciemno, by podjąć walkę z najjaśniejszymi obiektami DS letniego nieba. Celuję w M13, ale stwierdzam ze ten obiekt wymaga dłuższej ogniskowej niż 300 mm, a ponadto idealnej ostrości. Więc kieruję Rubinara ku M27 i naświetlam całą serię klatek. 8 ujęć po 4 minuty... coś już z tego będzie.

Później próbuję fotografować Veila, coś tam majaczy, ale że mam baterię na wyczerpaniu, to postanawiam lepiej ją wykorzystać i w szerszych ujęciach pofotografować Drogę Mleczną. Celuję krótkim i jasnym (35 mm, F/2,2) nikonowskim obiektywem w Łabędzia i Orła. Strzał w dziesiątkę :) Takie zwykłe, nastrojowe zdjęcia gwieździstego niebia...

W Łąbędziu widać oprócz najjaśniejszych gwiazd mgławicę NGC7000, czyli Amerykę Północną

Orzeł już nisko nad horyzontem, tym niemniej i ten obszar nieba wychodzi udanie.

Polowanie uważam za w miarę udane, choć bardzo mnie ograniczał czas sensownego prowadzenia sesji.

01:30, mojeobserwacje
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 11 czerwca 2012
7-10.VI.2012 - krótki wyjazd na początku Euro 2012

Wyjeżdżam z Warszawy do domu Rodziców w Bądkowie-Rochnach, dobre posunięcie jak myślę na sam początek Euro 2012. Odpocznę, bo będę miał miał mnóstwo roboty w pracy po powrocie. Może uda mi się pofotografować coś na niebie? Nastawiam się głównie na widoczną przez całą noc ISS, bo obiekty DS przy jasnych nocach i Księżycu raczej nie będą za dobrze wychodziły...

I choć pierwszego dnia chmury zasnuwają niebo, to już kolejnego (a właściwie jeszcze następnego, już po północy) rejestruję kilka zdjęć ISS lecącej na wysokości 52 stopni nad horyzontem.

Następnego wieczora udaje mi się złapać wiele zdjęć, podczas wysokiego przelotu, prawie pionowo nad głową (81 stopni). Stacja wygląda okazale, mam wrażenie ze nawet w szukaczu widzę jej zarys, że nie jest to punkt. Co ciekawe na jakieś 10 minut przed ISS dokładnie po tej samej orbicie przelatuje inny jasny obiekt (jakieś 0 mag). Czyżby jakiś statek cumujący do ISS, albo po odcumowaniu od niej? Musze to sprawdzić!

Na zdjęciu ujęcia ISS w najwyższym punkcie lotu, tuż nad moją głową, tak jak była widoczna - wschód jest po lewej, zachód po prawej.

Zdjęcia ISS robiłem Syntą 10" z Barlowem x2, ale potem zmniejszyłem je do 50%. W ten sposób stacja jest wyraźniejsza, choć mniejsza, efekt jest taki jakbym fotografował Syntą bez Barlowa (i tak bym wolał robić, ale bez Barlowa nie łapie mi ostrości).

Fotografuję też mgławicę planetarną M57 za pomocą Rubinara i montażu HEQ-5. Jednak robię tylko 4 klatki po 3 minuty i 2 klatki po 2 minuty... raptem 16 minut materiału, to tyle co nic, a w dodatku fotografuję przez pojawiające się co i rusz chmury. Po złożeniu efekt widać, ale nie jest on wcale lepszy niż zeszłoroczna M57. Widać więcej gwiazd, ale sama mgławica jest równie nijaka. To jednak za mały obiekt na 300 mm ogniskowej.

Poza tym, jeden dzień wykorzystuję na wycieczkę do rodzinnego miasta Mikołaja Kopernika. I nie mogę przejść obojętnie obok planetarium. Okazuje się, że za kilka minut zaczyna się seans, więc chętnie na niego idę. Jestem pod ogromnym wrażeniem, pierwszy raz w życiu jestem w planetarium. REWELACYJNA SPRAWA!!! Czuję się jak pod prawdziwym, czarnym niebem! I choć wszystko o czym mówi "opowiadacz" jest mi znane, to robi to na mnie naprawdę duże wrażenie. Centralnym "rzutnikiem" jest głowica wyposażona w dziesiątki projektorów, wyglądająca jak jakiś futurystyczny robot.

Ponadto, toruńskie planetarium ma statyczną wystawę makiet statków kosmicznych

Widać tu lądownik Apolla, sondę Cassini i ISS. Ponadto jest tu gipsowy odlew meteorytu, ważącego ponad 15 kg

Planetarium posiada też salę, gdzie znajduje się naturalnej wielkości model sondy Cassini, gdzie można sterować jej manipulatorami, antenami itp. Ale już nie miałem okazji tam iść. Tym niemniej, w czasie kolejnej wizyty w Toruniu, planetarium będzie obowiązkowym punktem programu!

20:20, mojeobserwacje
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 czerwca 2012
6.VI.2012 - Ostatni tranzyt Wenus przed tarczą Słońca w tym stuleciu

Dziś rozgrywa się niezwykłe zjawisko, jakim jest tranzyt Wenus przed tarczą słoneczną. Niezwykłe, gdyż następny będzie za... ponad 100 lat... A poprzedni był 8 lat temu, 6.VI.2004. Tranzyty Wenus wypadają zawsze parami, z 8-letnią przerwą, a przerwy pomiędzy takimi parami są bardzo duże, ponad 100-letnie. Tranzyt z 2004 oglądałem, ale nie miałem wtedy teleskopu, więc widziałem go tylko gołym okiem, jako filtru używając zdjęcia rentgenowskiego. Czarną kropkę Wenus wędrującą po tarczy słonecznej było widać bardzo dobrze, ale nie dysponowałem wówczas dobrym aparatem. Stąd zdjęcie które wykonałem ma wartość głównie "pamiątkową".

Dzisiejszy tranzyt nie będzie tak efektowny jak tamten - w naszym kraju będzie widoczna tylko jego druga część, Słońce wzejdzie już z Wenus na tarczy. Wybieram się do Centrum Nauki Kopernik, gdzie jest i dobre miejsce obserwacyjne i zorganizowana impreza, z wykładami, transmisją na żywo z tranzytu widzianego z obserwatorium na Mauna Loa na Hawajach i potem porannymi obserwacjami. Biorę 102 mm refraktor, aparat, filtry słoneczne i statyw. Niebo jest zaciągnięte chmurami, ale prognozy przewidują całkowite rozpogodzenie o świcie. Jest więc spora szansa!

Początek zjawiska obserwuję na dużym telebimie przed CNK, Wenus pojawia się jako niewielkie wyszczerbienie tarczy słonecznej. To tzw. I kontakt. Po kilkunastu minutach cała tarcza planety jest już na tarczy Słońca - to tzw. II kontakt.

Zdjęcie wykonałem z telebimu, więc trudno o jakąś dobrą jakość. Potem zaczyna się wyczekiwanie na świt i rozpogodzenie.

Choć w nocy na moment się przeciera, to świt przynosi rozczarowanie. Niebo zasnuwa szczelna warstwa chmur... a zjawisko kończy się o 6.49. O 5, gdy stwierdzam że szans nie ma, zbieram się i wracam do domu. Tam jeszcze śledzę zdjęcie satelitarne - jak pech, to pech - cała zachodnia Polska ma świetną pogodę, a wschód i Warszawa fatalną. Chmury płyną na wschód, ale czuję że nie zdążą... już widzę po zachodniej stronie nieba błękit, ale już zbliża się koniec zjawiska... i tyle. Nie widziałem nic... Jako pamiątkę zachowuję zrzuty ekranu z transmisji "live" z Hawajów. To tzw. III kontakt, gdy tarczka Wenus zaczyna już schodzić z tarczy Słońca. Moment ostatniego styku to tzw. IV kontakt.

A najgorsze, że półtorej godziny później jest wspaniałe, błękitne niebo z nielicznymi chmurkami... nie mogło tak być o świcie? Nieco zrezygnowany ustawiam teleskop na balkonie, przez filtr wizualny obserwuję plamy na słońcu, a przez filtr fotograficzny utrwalam je... są takie same jak na zdjęciach NASA, tylko tego czarnego, okrągłego kształtu na nich brak. Szkoda. Koledzy z forów astronomicznych porobili setki doskonałych zdjęć i filmów. Gdybym miał informacje o położeniu chmur, to wsiadłbym w samochód i pojechał na zachód. W godzinę dojechałbym pod czyste niebo...

Na zdjęciu widać plamy ale też minimalne chmurki.

W 2016 czeka nas tranzyt Merkurego. Mniej efektowny i częściej się zdarzający, tym niemniej - trzeba upolować, bo to też rarytas!

18:25, mojeobserwacje
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 maja 2012
29-30.IV.2012 - Igła przy księżycowym blasku

Znów jestem na działce u rodziców. Trafiła się wspaniała pogoda, czyste niebo, szkoda jedynie, że Księżyc jest już w pierwszej kwadrze. Mam zamiar popolować dziś na dość znany i bardzo efektowny obiekt, czyli galaktykę NGC4565, z racji swojego kształtu zwaną Igłą. Jest to galaktyka spiralna, odległa o ok. 30 milionów lat świetlnych. Widać ją dokładnie w płaszczyźnie jej dysku, stąd ten charakterystyczny kształt, dodatkowo przecięty pasem ciemnej materii. Obiekt znajduje się w bardzo bogatym w galaktyki obszarze nieba - gwiazdozbiorze Warkocza Bereniki, będącym niejako "przedłużeniem" supergromady w Pannie.

Ustawiam montaż, dokręcam Rubinara 300 mm. Ciężko w nim ustawić dobrą ostrość, ale dziś mam wybitnie ułatwione zadanie. Jest Księżyc, a na nim nie trzeba długich naświetlań, aby dojść metodą prób i błędów do dobrej ostrości. Kilka minut i już mam, lepiej nie dam rady bez wspomagaczy w rodzaju maski Bathinova. Za to obiektyw ma światło 4,5 i co najważniejsze nie daje aberracji chromatycznej. Do fotografii w dość szerokim polu - jak znalazł. System GoTo montażu znajduje obiekt błyskawicznie, jedno kontrolne zdjęcie... minimalna korekta położenia i zaczynam robić ujęcia. Spokojnie ciągnę czasy rzędu 5 minut, powyżej klatki zaczynają się już mocno zaświetlać. 6 minut jest górną granicą czasu "wypalania", ponadto w tym czasie już pojawia się minimalny dryf. Ale i tak jak na ustawienie montażu za pomocą lunetki biegunowej, to dziś idzie mi znakomicie. Zbieram tyle materiału, aż wyczerpuje się bateria w aparacie, kilka klatek muszę wyrzucić ze względu na poruszenie... ewidentnie wywołane jakimś moim tupnięciem. Montaż stoi na trawie, nie jest całkowicie odizolowany od drgań. Łącznie mam 13 klatek. Już coś.

Kolejnego dnia zbieram materiał dalej. Ale tym razem walczę z ustawieniem montażu. 3-minutowa ekspozycja - pięknie, nieporuszona. Przy 5-minutowej - dryf. Jednak udaje mi się w końcu zebrać kilka klatek 3-minutowych i ustawić montaż tak, aby zebrać i nieporuszone 5-minutowe. Łącznie mam prawie 2 godziny materiału, przy czym ten z dzisiejszej nocy jest gorszy, Księżyc był raz że jaśniejszy, a dwa że bliżej. Jeszcze trzeba pozbierać darki i biasy. Flata zrobię sztucznego.

Galaktyka wychodzi ładnie, to moje pierwsze jej zdjęcie. Oczywiście 300 mm ogniskowej nie pozwala na super odwzorowanie, a montaż bez guidera i obiektyw bez maski jednak nie tworzą superostrych obrazów.

Ponadto, montuję teleskop 102/500 i obserwuję kilka obiektów korzystając z dobrodziejstw GoTo. Jednak noc jest za jasna a apertura zbyt mała... obrazy średnio mi się podobają. No cóż, to mały teleskop, dobrze się spisuje tylko w super ciemnych warunkach.

19:53, mojeobserwacje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
8.IV.2012 - chwila fotografii pod ciemniejszym niebem

Tegoroczną Wielkanoc spędzam z dala od rodziny, zaszywszy się w domu na działce moich rodziców. Zimno strasznie, pochmurno... a ja wziąłem i montaż paralaktyczny, i dużą Syntę. Oj boję się że wszystko się tylko przejechało tam i z powrotem. A jednak... w niedzielę po południu wyraźnie się wypogadza, niebo bez ani jednej chmurki. Czasu mam niezbyt wiele, bo ciemno robi się na dobre ok 21, a ok. północy wschodzi już Księżyc tuż po pełni. Co gorsza, najpierw walczę nieco z Rubinarem. Obiektyw sam w sobie jest bardzo dobry, ale bardzo trudno ustawić w nim idealna ostrość. Tracę na to sporo czasu, bateria w aparacie traci sporo energii... w końcu ze złością go odkręcam, montuję stałkę 200 mm i kieruję montaż na gromadę Panny, dokładniej na galaktyki M84 i M86. Upewniam się, że są w polu widzenia i zaczynam zbieranie materiału. Pierwsze klatki są poprawne, potem... coraz bardziej zaświetlone, niestety Księżyc już wschodzi. Ilość widocznych gołym okiem gwiazd szybko maleje, bateria w aparacie pada... koniec zabawy w fotografię. Klatek zaledwie kilka, żałuję że bawiłem się z Rubinarem zamiast od razu robić stałką 200 mm. Wyjąłbym z tego cokolwiek więcej. Będę musiał dozbierać materiału.

Widać tzw. Łańcuch Makariana, tworzony przez kilkanaście galaktyk, w tym dwie największe, eliptyczne M84 i M86 (na dole z prawej). Widać również potężną galaktykę M87 (na dole z lewej) i również sporą M90 na górze z lewej. W przypadku galaktyk eliptycznych widać głównie ich jądra a nie całe halo gwiazdowe, które zlewa się z tłem i wymaga znacznie dłuższej ekspozycji i lepszych warunków aby się ładnie od niego odcinało.

Na zdjęciu, które oryginalnie było sporo szersze załapało się jeszcze kilkanaście galaktyk, w tym kilka EM-ek.

W międzyczasie, gdy jest jeszcze ciemno, zerkam przez Syntę (trzeba ją było dziś porządnie skolimować, dostała w kość na nierównych wiejskich drogach). Mars oślepia, ale wyraźnie widzę w obie czapy polarne, zarysy kontynentów... detal lepszy niż w MAK-u 127, choć obraz ucieka. No i spojrzenia na obiekty DS:

Triplet Lwa - ładnie, ostro widoczne galaktyki, nie spodziewałem się że będą aż tak wyraźne

M95 i M96 - słabiej widoczne, ale też bez problemów. Supernowa w M95 zauważalna bez większego wysiłku! To pierwsza supernowa, którą obserwuję wizualnie!

M51 - poezja smaku! Wyraźny zarys ramion spiralnych

M101 - tu o dziwo bardzo słabo zauważalne jądro i tyle... obiekt rozległy, trudniejszy do wychwycenia

Supergromada Panny - widzę ileś mgiełek, ciężko mi nawet powiedzieć które, bo cały ten obszar nieba jest naszpikowany galaktykami. Nie mam dokładnych mapek, więc zerkam sobie tylko dla przyjemności

Na koniec - Saturn. Poezja! Piękne pierścienie, księżyce, przerwa Cassiniego. Jednak 10" lustro daje piękny detal!

18:02, mojeobserwacje
Link Dodaj komentarz »
3.IV.2012 - Wenus na tle Plejad

Wczoraj i dziś ma miejsce dość rzadkie i nietypowe zjawisko. Wenus przechodzi przez najjaśniejszą i najbardziej znaną gromadą otwartą nieba, czyli przez Plejady. Co prawda nie zakrywa żadnej z jasnych gwiazd, ale i tak wygląda wraz z nimi bardzo efektownie. Mimo utrzymującego się zachmurzenia, zabieram do pracy aparat, Rubinara 300 i statyw. Zobaczymy co będzie. I ok. 23.30... niebo pogodne, więc ustawiam całość i robię 10 klatek. Śmiesznie się czuję stackując klatki po 1 sekundzie i odejmując darki, ale daje to w efekcie zmniejszenie szumu tła, więc taki efekt o jaki chodziło. Zdjęcie pamiątkowe, ale uwieczniam to ciekawe wydarzenie.

17:16, mojeobserwacje
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 marca 2012
26.III.2012 - Mars i podsumowanie moich supernowych

Dzisiejszego wieczora filmuję Marsa za pomocą MAK-a 127. W powietrzu zalega widoczna mgła, nie spodziewam się jakiś spektakularnych efektów. Ale dość szybko mgła się przerzedza, z minuty na minutę widoczność się poprawia. Kręcę tylko dwa filmy po ok. 1100 klatek, Mars wychodzi całkiem nieźle. Obróbka uwidacznia wiele szczegółów jego nadal dużej tarczy.

Z dotychczasowych zdjęć Marsa wybrałem kilkanaście, na których są widoczne coraz to inne fragmenty jego powierzchni. Pokusiłem się o małą animację, symulującą obrót Czerwonej Planety. Niestety nie był to materiał zbierany w ciągu jednej nocy, więc zdjęcia różnią się jakością i szczegółowością (niektóre musiały być przeskalowane). Tym niemniej jest to pewien pogląd na sytuację.

Ponadto postanowiłem zrobić małe porównanie supernowych, które udało mi się zarejestrować w ciągu roku. Przyznam, że to szczęśliwy zbieg okoliczności. W przeciętnej galaktyce supernowa pojawia się raz na kilkadziesiąt-kilkaset lat, więc pojawienie się w ciągu kilku miesięcy aż trzech, w łatwych do obserwacji i niezbyt odległych galaktykach jest swoistym fenomenem. Może rzeczywiście zbliża się koniec świata... Tak naprawdę raczej nie grozi nam supernowa typu II, bo najbliższą realną kandydatką jest Betelgeza, odległa o ponad 400 lat świetlnych. Mogła by spowodować spore zagrożenie i obciążenie genetyczne, ale raczej jej wybuch nie miałby dewastujących skutków dla naszej planety. Istnieje inne zagrożenie - supernowa typu Ia, której progenitorem jest ciasny układ podwójny, składający się z masywnego białego karła i niewyróżniającej się niczym szczególnym gwiazdy. Możemy nie zauważyć takiego układu, który może być całkiem niedaleko od nas. Dowiemy się o nim dopiero w momencie eksplozji, a ściślej w momencie gdy dotrą do nas pierwsze neutrina, światło i promieniowanie gamma z wybuchu. Ale wtedy może być już za późno i intensywny strumień promieniowania zniszczy ziemską atmosferę i życie na naszej planecie. Oczywiście to czarny scenariusz, układ taki może leżeć np. 1000 lat świetlnych od nas i taka eksplozja, choć spowoduje zanik pełnej nocy na kilka tygodni, będzie niezwykle spektakularnym zjawiskiem, a ponadto da niezwykłą szansę na dokładne badania naukowe.

Supernową SN2011dh fotografowałem za pomocą 300 mm obiektywu, ale dla porównania zmniejszyłem obraz galaktyki M51 tak, by odpowiadała rozmiarami kątowymi galaktykom M101 i M95 fotografowanym obiektywem 200 mm. Żadnej z tych supernowych nie obserwowałem wizualnie, choć SN2011fe była dostępna nawet przez większe lornetki. Mam nadzieję, że takie zjawiska będą się pojawiać i ze będę miał szczęście obserwować na własne oczy supernową w naszej Galaktyce. Oczywiście z bezpiecznej odległości... ale nie obrażę się jak osiągnie z -10 mag, co uczyni ją widoczną bez żadnego problemu w dzień.

17:54, mojeobserwacje
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 marca 2012
24.III.2012 - kolejna supernowa

Dosłownie przed kilkoma dniami zelektryzowała mnie wiadomość, ze w galaktyce M95 pojawiła się supernowa. Z początku w ogóle nie było potwierdzenia czy nie jest to rozbłysk jakiejś gwiazdy zmiennej, która znajduje się w naszej Galaktyce, a tylko przypadkiem znalazła się na jednej lini z M95. Wkrótce jednak gwiazda została sklasyfikowana jako supernowa typu II, czyli podobnie jak zeszłoroczna SN2011dh z galaktyki M51 jest efektem śmierci i kolapsu grawitacyjnego masywnej gwiazdy. Aktualnie ma jasność ok 13,5 mag (przy całkowitej jasności galaktyki M95 wynoszącej 9,7 mag), więc biorąc pod uwagę, że jest to początek zjawiska, jej jasność jeszcze wzrośnie. Supernowa otrzymała oznaczenie SN2012aw i jak na razie wizualnie jest dostępna przez większe teleskopy (od 10" wzwyż). Odnalezienie ułatwia z pewnością znajdujący się tuż obok Mars, choć samym obserwacjom tak słabego obiektu jego blask raczej nie służy. 

Mając możliwość jednodniowego wyjazdu pod ciemniejsze niebo, postanawiam wykorzystać wyśmienitą pogodę i bezksiężycową noc na fotografowanie tego nietrwałego zjawiska. Nie zabieram ze sobą Synty, zajmuje mi cały bagażnik w samochodzie, będę miał jeszcze na nią czas. Biorę ze sobą tylko HEQ-5, Nikona i obiektywy. Na miejscu uderza mnie wspaniałe, wygwieżdżone niebo. Poświęcam chwilę na kalibrację montażu, ustawiam go najlepiej jak mogę na gwiazdę Polarną. Fotografowany obiekt znajduje się w okolicy ekliptyki, każdy błąd w ustawieniu montażu na oś ziemską będzie tu się silnie uwidaczniał na fotografii. Nie mam jeszcze opanowanej metody dryfu, nie wspominając już o guidingu. Mogę polegać tylko na lunetce biegunowej i danych z pilota SynScan.

Używam dziś obiektywu 200 mm. Trochę zastanawiam się czy nie jest błędem tak krótka ogniskowa, mam wszak ze sobą również 300 mm, ale tak naprawdę to "pierwsze światło" z nowego montażu, muszę go poznać i nie jestem pewien jego precyzji. Krótsza ogniskowa i jaśniejszy obiektyw, a także prostsze ostrzenie oznaczają możliwość uzyskania dłuższych czasów naświetlania i zebranie większej ilości klatek, a to z pewnością przełoży się na efekt końcowy.

5-minutowa ekspozycja: gwiazdki troszkę "pojechane", 4-minutowa: już lepiej, ale na jednej klatce jest dobrze, a na drugiej gorzej. Dopiero 3 minutowe dają 100% dobrych, nieporuszonych zdjęć. Kilka robię z przesłoną 5,6, resztę z przesłoną 4, wszak to jednak sporo światła więcej, choć materiał traci na ostrości. Zbieram 20 klatek, gwiazdozbiór Lwa powoli chyli się ku zachodowi. Bateria w aparacie wyczerpuje się, pora kończyć. Później dodaję jeszcze dark frames.

Obróbka materiału ukazuje jednak duży szum i nierównomierne zaświetlenie kadru (Mars jednak daje się tu we znaki). Widać kilka różnych galaktyk, nie tylko grupę Lew I, choć dla mnie najważniejsza jest oczywiście M95 wraz z SN2012aw. Supernową widać bez większych problemów.

SN2012aw to jasny obiekt powyżej i lekko na lewo od jądra galaktyki M95. To już trzecia supernowa, którą miałem okazję uwiecznić! Szersze ujęcie, wraz z Marsem i innymi galaktykami można zobaczyć w Galerii Obiektów Głębokiego Kosmosu . Ponadto znalazłem w sieci animację pokazującą pojawienie się supernowej, którą można zobaczyć tu .

Zyskałem też cenne doświadczenie - precyzyjny i stabilny montaż tak czy siak musi być ustawiony lepiej niż samą lunetką biegunową. Minimum metodą dryfu, choć tak naprawdę powinien być guidowany nawet dla 200 mm ogniskowej jeśli chcemy osiągać czasy rzędu 5-10 minut. Co prawda gdy zrobiłem "eksperymentalne" zdjęcie galaktyki M51, to wyszła zupełnie nieporuszona przy 5-minutowej ekspozycji, ale należy wziąć pod uwagę, że to obiekt położony w miarę blisko bieguna niebieskiego. M95 leży w pobliżu ekliptyki i błędne ustawienie montażu silniej się tu uwidacznia.

10:31, mojeobserwacje
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 marca 2012
18.III.2012 - kolejny Mars

Dziś kolejny wieczór astrofotograficzny z Marsem. Tym razem z wykorzystaniem montażu HEQ-5. No cóż, jakość inna... celuję w planetę za pomocą pilota, bez żadnego wysiłku łapię ją w pole widzenia teleskopu, całość prawie w ogóle nie drży. Ale planeta ucieka bardzo szybko... co jest? Aha, okazuje się że nie włączyłem trackingu w pilocie. Jednak EQ3-2 był nieco mniej skomplikowany, raptem jeden przełącznik ON/OFF i drugi N/S. Po włączeniu prowadzenia planeta prawie nieruchomieje, dryf spowodowany jest ustawieniem Polarnej "na oko".

Na Marsie nadal widoczna masa szczegółów, jeszcze będzie się nim można przez kilka tygodni cieszyć.

21:36, mojeobserwacje
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 marca 2012
17.III.2012 - nowy montaż

Trochę nosiłem się z tą decyzją, ale wreszcie ją podjąłem. Mój sprzęt wzbogacił się o montaż paralaktyczny HEQ-5 Pro SynScan. Nie jest to największy i najbardziej dokładny z montaży SkyWatchera, ale jest to pomniejszona wersja EQ-6, z możliwością guidingu, GOTO, jak na moje potrzeby i posiadany sprzęt aż za dobra. Wierzę, że pozwoli mi na sięgnięcie o wiele głębiej w świat fotografii obiektów DS niż EQ3-2. To po prostu dwie klasy wyżej, żadnego porównania.

Głowica jest co najmniej dwa razy większa niż poprzednia, bardzo solidnie wykonana, całkowicie zabudowana i skomputeryzowana. Zawiera podświetlaną lunetkę biegunową, pręt przeciwwagi chowany w korpusie (bardzo praktyczne rozwiązanie), jest bardzo sztywna i stabilna. Po podłączeniu do zasilania pierwsze próby robię w domu, ale samo kręcenie pustym montażem mnie nie zadowala. Montuję refraktor 102/500, wystawiam całość na balkon, ustawiam tylko pobieżnie na Polarną (której z balkonu nie widać) i ustawiam align na 2 gwiazdy, wybierając Arktura i Denebolę. Silniczki chodzą płynnie i cicho, właściwie niesłyszalnie. Tylko przy dużej prędkości robią niewielki hałas w momencie ruszania. Po wycentrowaniu na dwie gwiazdy wybieram z listy Spicę, wciskam "find object", bzzzzz.... i Spica w samym środku pola widzenia! Wybieram Saturna - tak samo. Wybieram M53 - też w zasadzie sam środek pola widzenia. GOTO nawet przy pobieżnym ustawieniu działa bez zarzutów. To tyle na dziś, obserwacje Marsa i astrofotografia poczekają na inny dzień.

A tak wygląda zestaw "testowy". Już cieszę się na samą myśl o drzemiących w montażu możliwościach! Ale trzeba będzie zdobyć też mnóstwo nowej wiedzy.

12:39, mojeobserwacje
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13